Leena Lehtolainen: Jak to się robi

Młodzi ludzie pytają mnie często, jak zostać pisarzem. Nie posiadłam tajemnicy kamienia filozoficznego i odpowiem tak samo jak większość moich koleżanek i kolegów po fachu: Trzeba czytać dużo i bez uprzedzeń. I sporo pisać – tylko tak można odkryć i wypracować indywidualny styl.

Dla mnie chyba najważniejszą szkołą pisarstwa była biblioteka. Mimo że mieliśmy w domu mnóstwo książek, i to nie mogło zaspokoić głodu dorastającego narkomana literatury. Przeczytałam praktycznie wszystkie książki dla dzieci i młodzieży dostępne w naszej bibliotece w Outokumpu; pominęłam może kilka partyzanckich opowieści dla chłopców. Książki dla dorosłych pochłaniałam już z pewnym rozmysłem, ale i tu kierowała mną ogromna ciekawość poznania nowego. I miałam w szkole przyjaciół, z którymi mogłam rozmawiać o przeczytanych książkach.

Studia literackie, które później podjęłam, nie zrobiły ze mnie pisarki, lecz raczej badacza literatury. Teoria przydała mi się jednak – w końcu na potrzeby analiz trzeba sporo czytać. Nie przyznałam się wtedy nikomu, że już w czasach szkolnych napisałam dwie opublikowane książki dla młodzieży; w porównaniu z naszą klasyką wydawały mi się marnymi wypocinami. Nie potrafiłam jednak nie pisać, chociaż nie należałam na studiach do grona młodych gniewnych, którzy w uniwersyteckiej kawiarence ogłaszali wszem wobec, że pracują nad debiutem, który odmieni świat i literaturę.

Do zawodu pisarza nie prowadzi jedna czy dwie „jedynie słuszne” drogi. Jeszcze nie tak dawno, bo pod koniec XX wieku, część profesjonalnych literatów uważała, że „kształcenie pisarskie” może tylko zaszkodzić, gdyż zabija własny głos twórcy. Nie zgadzam się z tą opinią: jeśli ktoś został obdarzony mocnym literackim głosem, trening go przecież nie osłabi, lecz wręcz przeciwnie – wzmocni. Na szczęście poglądy tego rodzaju nie zahamowały rozwoju w tej dziedzinie: na wiele warsztatów kreatywnego pisania zgłasza się po kilku chętnych na jedno miejsce. Nie ma jednak takiego kursu, po którym człowiek miałby pewność, że już do końca życia będzie się utrzymywał wyłącznie z pisania. Na skróty do kariery pisarskiej też się nie da dojść.

„Kto chce być pisarzem, musi żyć jak pisarz”, ogłosił kiedyś Erno Paasilinna – tylko że nikt chyba nie wie, jak tę maksymę rozumieć. Dziwi mnie niechęć, z jaką spotykają się często znani przedstawiciele innych profesji, którzy zadebiutowali jako pisarze. Dlaczego aktor, muzyk czy sportowiec nie mógłby również pisać? Z pogardą mówi się o młodych, którzy rwą się do polityki, nie mając żadnego życiowego doświadczenia – dlaczego zatem debiutujący pisarz miałby całe życie trzymać się tego jednego zawodu?

Jedną z przyczyn tej niechęci do pisarstwa celebrytów jest fakt, że człowiekowi znanemu już skądinąd łatwiej wzbudzić zainteresowanie mediów. Gdy w kraju wydaje się rocznie tysiące książek, walka o widzialność w tym tłumie staje się bezwzględna. Jednak kariery pisarskiej nie da się zbudować wyłącznie na gruncie popularności. Początkującym pisarzom radziłabym skupiać się raczej na treści i jakości swoich książek niż na atrakcyjnym dla rynku i mediów opakowaniu. A ponieważ do kariery pisarza nie ma ani skrótów, ani jedynie słusznych dróg, debiutant może mieć lat zarówno kilkanaście, jak i osiemdziesiąt; może obsługiwać kasę i pilotować samoloty.

Dlaczego tak wiele osób garnie się do zawodu, z którego w Finlandii może wyżyć zaledwie garstka osób? I który z natury rzeczy nie daje bezpieczeństwa pracy etatowej? Tylko kilkoro fińskich autorów podpisuje umowę na więcej niż jedną książkę; większość nawet doświadczonych pisarzy raz za razem zmaga się z pytaniem, czy jego dzieło w ogóle wydawcę zainteresuje, a jeśli tak – jak zostanie przyjęte. Czy będzie mu dane napisać jeszcze i opublikować książkę?

Ale kiedy zaczynam pisać, to przestaję się dziwić, dlaczego nie tylko ja chcę wykonywać tę pracę. Pisanie wiąże się niekiedy z dużym wysiłkiem i lękiem, a jednak nie mogłabym tego nie robić. Pisałabym opowieści zawsze – a przynajmniej snułabym je w myślach – choćby nawet nikt nie chciał ich wydawać. Najlepsze dla mnie chwile w tej pracy przychodzą wówczas, gdy tekst zaczyna płynąć i zalewają mnie nagle nowe pomysły, nowe tematy i nowe sposoby ich formułowania. I kiedy dostaję egzemplarz kolejnej swojej powieści, zawsze bardzo to przeżywam. I jeśli wiem, że czytelnik znalazł w niej coś dla siebie ważnego – jestem po prostu szczęśliwa. Pisanie to forma komunikacji i jestem wdzięczna moim koleżankom i kolegom po fachu, którzy dają mi do myślenia swoimi dziełami. I okazję do tego, by pośredniczyć w przekazywaniu ważnych dla siebie treści.

Może ten tekst przeczyta przyszła pisarka czy pisarz, który przejmie ode mnie pałeczkę. Nie wierzę w śmierć literatury. Tacy jak my – ludzie zauroczeni słowem – będą zawsze i wszędzie.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress