Arto Salminen: Język pariasów

Finów zawsze oburzała klasowość społeczeństwa brytyjskiego: Wyspiarze rodzą się od razu członkami swojej klasy i pozostają w niej aż do śmierci. Ludzie przestają ze sobą jedynie w obrębie swoich grup. Każda klasa ma własne dzielnice, szkoły, a nawet język.

Oczywiście klasy istnieją i u nas, jednak charakterystyczną cechą fińską była zawsze duża mobilność społeczna. Chłopi migrowali do miast, najemni pracownicy rolni przenosili się z gospodarstw do fabryk. Klasa średnia wyrosła niemal z niczego, oferując awans społeczny dzieciom robotników i chłopów. „Dorobkiewiczem” w Finlandii nazywano nieokrzesanego prostaka, a nie człowieka, który własnym wysiłkiem awansował do wyższego stanu.

Poza tym naszym prezydentem jest pewna kobieta, która urodziła się w najbiedniejszym zakątku Finlandii, a wychowała ją samotnie matka – sprzątaczka. To chyba najbardziej chlubny przykład fińskiego modelu awansu społecznego.

Tylko czy ten model jeszcze działa? Przejedźcie się kiedyś na Hakunilę albo na Kulomäki, wejdźcie do bramy punktowca i zadzwońcie do mieszkania sprzątaczki, która samotnie wychowuje dziecko. Czy na jej rękach gaworzy słodko przyszła pani prezydent? Albo znany prawnik?

Raczej nie. Kryzys zrobił swoje. I polityka. I gospodarka rynkowa. Finlandia zdołała wyhodować sobie społeczeństwo, którego członkowie pozostaną już w obrębie swojej klasy. Skończyło się skakanie na drugą stronę płotu. Co prawda wszystkich dróg ucieczki jeszcze nie zamknięto – zawsze można swobodnie spaść do niższej klasy.

Dziś poniżej najniższej klasy robotników powstała nowa kasta fińskich „pariasów” – to ludzie, którzy nigdy nie pójdą do pracy, nigdy nie pójdą na wybory, nigdy nie będą zamawiać gazet do domu, nigdy nie przeczytają książki, nigdy nie staną się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.

W obrębie tej kasty dziedziczenie przynależności klasowej jest niemal pewne. Wśród fińskich pariasów najlepiej też widać pozostałe znamiona brytyjskiego podziału klasowego: mają oni swoje domy i dzielnice, obracają się w swoim towarzystwie, zaczynają nawet mówić własnym językiem. Językiem, który nie dociera do uszu przedstawicieli klasy średniej ani wielkich polityków, mimo że pariasi wrzeszczą na całe przepite gardło, nie żałując przy tym soczystych przecinków. Językiem, którym się nie mówi, nie pisze i nie czyta; tym językiem się awanturuje, przeklina, ściąga długi, okrada kioski, kupuje piwo i sprzedaje narkotyki.

Tego języka nie uczy się w szkołach, ale nie bójcie się: wkrótce dzieci pariasów zostaną zamknięte we własnych szkołach. Zniesiono już rejonizację szkół, więc dzieci rodziców z klasy średniej niedługo przestaną im przeszkadzać w zgłębianiu zwyczajów właściwych niedotykalnym.

Społeczeństwo dba o to, aby także przedstawiciele tego najniższego stanu mieli kontakt z jakąś pożyteczną pracą. Powierzono im ważne zadania produkcyjne: zapełniają oni nasz kraj rozbojami, burdami, gwałtami i zabójstwami.

Nie ma jeszcze komentarzy.

Skomentuj

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress